Przebudzenie regulatorów: ICO też podlegają przepisom

Na początku 2017 r., kiedy powoli wznosiła się fala ICO (można to prześledzić tutaj), postawiłem tezę, że do końca roku szeroko otwarte okno zacznie się przymykać.

Miałem na myśli zarówno rozwój rynku i wzrost jego dojrzałości, jak i rozwój prawnych standardów ICO. Od tego czasu rynek rzeczywiście się rozwinął i zmienił (choć dalej przypomina Dziki Zachód). Jeszcze szybciej niż oczekiwałem doczekaliśmy się reakcji regulacyjnej, i to już w kilku znaczących krajach.

Regulatorzy o ICO: początek sagi

Serię oświadczeń regulatorów z różnych jurysdykcji zapoczątkowała amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). 25 lipca SEC opublikowała raport oraz informację dla inwestorów dotyczącą ICO. Stanowisko SEC – zgodnie z którym tokeny mogą zostać zakwalifikowane jako papiery wartościowe pod prawem amerykańskim, jeżeli spełnią kryteria prawne, przede wszystkim wyrażone w orzeczeniu Sądu Najwyższego w sprawie Howey – nie było zaskoczeniem dla prawników i rynku, lecz wywołało falę dyskusji. Co ciekawe, raport SEC dotyczył tokenów wyemitowanych w ramach The DAO, a zatem zdecentralizowanej organizacji na blockchainie. Zgodnie z wieściami z rynku, w międzyczasie SEC kontaktował się już z organizatorami pomniejszych ICO, co wywołało postrach na rynku.

Już 1 sierpnia dowiedzieliśmy się o stanowisku regulatora finansowego i banku centralnego Singapuru (MAS). Co istotne, w Singapurze ma miejsce wiele ICO. MAS w prostych słowach poinformował, że niektóre rodzaje tokenów mogą stanowić papiery wartościowe.

24 sierpnia doczekaliśmy się stanowiska CSA, organizacji zrzeszającej lokalnych regulatorów w Kanadzie. Jest ono bardzo zbliżone do opinii amerykańskiego SEC-u. Kanadyjczycy mają nawet swój odpowiednik orzeczenia w sprawie Howey, czyli Pacific Coast.

Z kolei 30 sierpnia zajęcie się tematyką ICO zapowiedział izraelski nadzorca rynku papierów wartościowych.

4 września opublikowane zostało stanowisko chińskich regulatorów, które wstrząsnęło rynkami kryptowalut i tokenów. Jak dotąd to najostrzejsza reakcja regulacyjna. Chińczycy wprost orzekli o nielegalności ICO i zakazali dalszych tego typu akcji, nakazali zwrot środków pozyskanych w drodze ICO, jak również zabronili obrotu wtórnego tokenami.

W pierwszych dniach września dowiedzieliśmy się o wieściach z Korei, gdzie zagrożono karami organizatorom ICO.

Kolejne znane mi stanowisko pochodzi z Hongkongu, gdzie 5 września regulator stwierdził, że tokeny oferowane w ramach ICO mogą stanowić różnego rodzaju papiery wartościowe.

Dwa dni później poznaliśmy ostrzeżenie organu nadzorczego z Malezji.

Najnowsze stanowisko pochodzi z Wielkiej Brytanii, gdzie FCA opublikował ostrzeżenie dla konsumentów przed ICO. FCA wymienił ryzyka uczestnictwa w ICO oraz wskazał, że w zależności od okoliczności ICO może być związane z działalnością regulowaną, np. jeśli tokeny mają charakter papierów wartościowych.

Wspólny mianownik

Wszystkie powyżej wskazane stanowiska regulatorów zostały wydane w ciągu niewiele ponad miesiąca. Nie jest to przypadkiem i świadczy o uważnym obserwowaniu rynku przez te organy.

Jest kilka wspólnych mianowników wszystkich stanowisk – oto niektóre z nich:

  • W zasadzie żaden z organów nie wypowiada się w sposób wiążący na temat statusu prawnego tokenów i ICO. Dominuje konkluzja, że tokeny „mogą być papierami wartościowymi”. Potwierdza to tezę, że obecnie każdy token powinien podlegać odrębnej analizie prawnej.
  • Niektóre organy zwracają uwagę, że jeśli dany token ma charakter papieru wartościowego, ma to duże konsekwencje nie tylko dla jego wydawcy, ale również dla organizatorów obrotu wtórnego, takich jak giełdy. Szczególnie ciekawa wydaje się tutaj rola giełd zdecentralizowanych, co jednak nie zostało poruszone w żadnym stanowisku.
  • Pomimo globalnego charakteru ICO każdy z organów – co poniekąd naturalne – wydaje stanowisko na podstawie własnych regulacji. Potwierdza to skądinąd oczywistą dla prawników tezę, że ICO będą napotykać na przeszkody wynikające z fragmentacji regulacji według granic geograficznych.

Co z Unią Europejską i Polską?

Na razie nic.  Czekamy. Jestem jednak pewien, że publiczne zabranie głosu przez polskie instytucje publiczne (nie mówiąc o unijnych) to tylko kwestia czasu, ponieważ zagadnienia związane z ICO pojawiają się na różnych forach, w których uczestniczy  administracja publiczna.